
Za wikipedia.org - „Rzecznik prasowy to osoba odpowiedzialna za kontakty z mediami. (…) Rzecznik prasowy odpowiada za całość informacji na temat firmy lub urzędu, która przedostaje się do mediów”. Regułka znaleziona w sieci jest banałem, każdemu znanym. W Piaście Gliwice zawsze wszystko musi być na opak, więc i funkcja rzecznika jest nią tylko z nazwy.
Przemysław Plisz przyszedł do Piasta latem ubiegłego roku, na funkcję dyrektora do spraw marketingu. Później ktoś wpadł na pomysł, by „dołożyć” mu pracy, i tak Plisz został również rzecznikiem prasowym, zastępując Grzegorza Muzię. 30-latek to gliwiczanin, w Piaście zakochany od dziecka. Dla niego możliwość pracy w klubie to jak spełnienie marzeń. Można powiedzieć – właściwy człowiek na właściwym miejscu.
Niestety, potencjał piarowca jest mocno ograniczony brakiem funduszy, przez co marketing w klubie nie istnieje. Piasta nie stać na podstawowe aspekty promocyjne. Bilety do wygrania w konkursach to jedyne co można w takiej sytuacji zrobić dla kibiców.
Plisz pytany o sytuację w Piaście musi się wypowiadać dyplomatycznie i... na tym jego rola jako rzecznik prasowy się kończy. W każdym szanowanym się klubie rzecznik jest informowany o wszystkich aspektach, czy to z pionu sportowego, czy organizacyjnego. Gliwice idą na przekór. Plisz jest traktowany jak ten zły dziennikarz, przed którym ukrywane są „tajemnice” - tak wygląda przepływ informacji na temat Piastunek. Rzecznik prasowy musi się prosić o aktualności z życia sportowego, by nie wyjść na debila w oczach mediów.
Klub na swojej stronie internetowej zamieszcza informacje pobrane z innych portali. Protokoły meczowe ze sparingów są kopiowane ze słynnej strony www.90minut.pl, która swoje źródło na temat ostatniego meczu z Chojniczanką Chojnice oparła o... www.Piast.Gliwice.pl, a więc portal pogonionego przez Piasta Muzię! Zabawne, prawda? Ktoś powiedzieć może – lenistwo ludzi obsługujących stronę! Ja odpowiem – Za własne pieniądze mieli pojechać do Grodziska Wielkopolskiego, by zrobić materiał i zdobyć składy meczowe? Delegacja oficjalnej strony klubu nie jedzie na mecz, bo szkoda pieniędzy. Gdyby Muzia skorzystał ze swojego wrodzonego poczucia humoru i napisał, że Niebiesko-Czerwoni przeciwko Chojniczance testują Marka Citkę, to świat obiegłaby ta informacja, również na oficjalnej stronie Piasta! Dokładnie tak było z Dominikiem Witkiem, rzekomo graczem Cukrownika Włostów. Wszystkie media podłapały temat, wraz z www.Piast-Gliwice.eu. Komu potrzebna jest taka strona, skoro zarówno zarząd, jak i sztab szkoleniowy, ma ją głęboko w poważaniu i nikomu nie robi różnicy, co na niej się znajduje? Kibice także przestają na nią wchodzić.
To przykre, jak u nas traktowany jest PR. A dobry marketing i wysoka intensywność wysyłania komunikatów z klubu to najlepsza i najkrótsza droga do pozyskiwania sponsorów. Im częściej nazwa pojawia się w mediach, tym lepiej. Przecież to abecadło zarządzania instytucją. W Gliwicach właśnie przespano najlepszy w historii klubu moment, na tzw. „boom”. Biuro prasowe zajmuje się administracją, zamiast tym, co do niego należy. A później dumny z siebie wiceprezes Jarosław Kołodziejczyk obwieści – redukujemy koszty!
KAMIL MOŚCICKI

17 - Wojciech Kędziora
10 - Tomasz Podgórski
23 - Wojciech Kędziora
2 - Jan Buryan




Komentarze
Czy taki byl zamysl autora notki? bo to w tej chwili jest niedźwiedzia przysluga rzecznikowi.
Chyba, że pieczone są wlaśnie dwie pieczenie przy jednym ogniu.